Posty z tagiem “wakacje”

Wyspa Fuerteventura

czwartek, 11 Sierpień, 2011

Moje wakacjePo skończonych studiach i pomyślnej obronie pracy magisterskiej, wybrałem się wraz z moją lubą na tygodniowe wczasy na Fuerteventura, jedną z Wysp Kanaryjskich. Lot z Warszawy do stolicy wyspy trwał pięć i pół godziny. Następnie około godziny czasu jechałem lokalnym autokarem do zarezerwowanego hotelu Rio Calma w miejscowości Costa Calma. Miejscowość oczarowała mnie wraz z jej przepięknymi plażami. Obywatele hiszpańscy okazali się być bardzo spokojnymi, serdecznymi i pomocnymi ludźmi. Przez pierwsze trzy dni skupiłem się na kąpielach w oceanie i hotelowym basenie, opalaniu się oraz zwiedzaniu mojej miejscowości. Druga część pobytu na wyspie była o wiele ciekawsza, ponieważ wypożyczyłem auto i zwiedzałem całą wyspę wzdłuż i wszerz. To był bardzo dobry pomysł ze względu na to, iż tamtejsze paliwo jest o wiele tańsze niż w Polsce oraz jest większe “pole manewru” jeśli chodzi o zwiedzanie. Najpierw udałem się do oddalonego około dziesięć kilometrów Oasis Parku, w którym można było podziwiać dziesiątki różnych zwierząt, ptaków i roślin egzotycznych. Następnie postanowiłem zwiedzić jedno z głównych, aczkolwiek nielicznych miast położonych na południu wyspy - Moro Jable. Po zwiedzeniu południa nadszedł czas na środkową i północną część wyspy. Kolejno odwiedzałem miasta oraz miejscowości, które posiadały jakieś atrakcje turystyczne. Ogarnęło mnie wielkie zaskoczenie, kiedy ujrzałem krajobraz pustynny na północy wyspy, co stanowi ewenement, ponieważ jest to jedyny skrawek terenu na wyspie, który ma charakter pustynny. Codziennie jadłem pyszne śniadanie oraz obiadokolację w hotelu w postaci bufetu szwedzkiego - było co wybierać. Wieczory spędzałem najczęściej w lokalnych barach i pubach z lokalną ludnością hiszpańską przy ich narodowych, ludowych piosenkach. Wyjazd uważam za udany i wyspę Fuertaventura polecam każdemu.

Wakacje w Brukseli

wtorek, 29 Czerwiec, 2010

Po trudach roku akademickiego przychodzi oczekiwany czas wakacji. Nie wiem jeszcze jak potoczą się obecne, ale mogę opowiedzieć jak wyglądały te sprzed roku.
Idealne wakacje dla studenta to takie, które polegają na zwiedzaniu, cieszeniu się wolnym czasem, ale jednocześnie umożliwiają zarobienie jakichś pieniędzy. Takie właśnie były moje wakacje w 2009 roku. Spędziłem je w stolicy Belgii, u mojej życzliwej rodziny.
Większość czasu zwiedzałem naprawdę piękne okolice Brukseli, która jest nieporównywalna z żadnym miastem polskim. Jest niesamowicie zadbana i zurbanizowana, ale pomimo tego jest dość dużo zieleni, jednak w stylowy sposób wtapia się w nowoczesne otoczenie.
Jedną z rzeczy, które wywarła na mnie dość duże wrażenie, były drogi. Jazda po nich jest po prostu przyjemna, nie da się tego przetransponować na nasze realia.
Kontynuując wstępną myśl - pożyteczne wakacje powinny przynosić choćby minimalne dochody, co dla studenta ma ogromne znaczenie w pozostałej części roku. Mi się udało znaleźć pracę (jak to zwykle bywa) na budowie na mniej więcej 1/3 etatu. Muszę przyznać, iż przez okres dwóch miesięcy zebrałem całkiem sporą sumę pieniędzy. Myślę, że w moim mieście musiałbym pracować około pół roku w pełnym wymiarze godzin, aby zarobić tyle samo. Poza tym praca, mimo iż na budowie, nie była wcale taka ciężka, głównie polegała na noszeniu raczej lekkich rzeczy innym pracownikom, mieszaniu klejów i zapraw itp. Uogólniając było spokojnie.
Z kwestii a propos aspektów turystycznych, to udało mi się zwiedzić naprawdę wiele miejsc z parlamentem UE włącznie. Poza tym sporo czasu spędzałem nad wodą, która - znowu zestawiając nasze polskie realia, jest o wiele czystsza niż Bałtyk.
Żałuję tylko jednego, że nie nauczyłem się języka francuskiego przez ten czas, nawet w stopniu minimalnym, co z powodu polskojęzycznej rodziny było poza moim zasięgiem.